Facebook
Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
Tyflopodcast
Audycje Tyflopodcastu

Artykuły

W związku z planami polskiego rządu związanymi z podpisaniem Anti-Counterfeiting Trade Agreement (ACTA) przedstawiamy stanowisko Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego.

 

 

Podpisanie i ratyfikacja ACTA przez Polskę odbywa się w trybie urągającym demokracji obywatelskiej, z pominięciem dyskusji ze stroną społeczną. Tymczasem zapisy zawarte w tej umowie handlowej mogą być zagrożeniem także dla praw podstawowych osób niepełnosprawnych. W najmniejszym stopniu nie uspokajają nas zapewnienia premiera Donalda Tuska o "klauzuli zabezpieczającej", bo ewidentnie rząd nie dokonał rzetelnej analizy konsekwencji przystąpienia Polski do ACTA.

 

Twierdzenie, że podpisanie umowy bez jej ratyfikacji nie pociąga za sobą konsekwencji prawnych jest także wątpliwej wartości. Zgodnie ze stanowiskiem Biura Analiz Sejmowych przy projektowaniu nowych aktów prawnych należy uwzględniać podpisane, a nieratyfikowane umowy międzynarodowe, gdyż podpisanie oznacza wolę ratyfikacji. Stanowisko takie zostało wyrażone przy okazji nowelizacji Kodeksu wyborczego w sprawie uwzględnienia praw wyborców niepełnosprawnych i dotyczyło wpływu nieratyfikowanej Konwencji NZ o prawach osób niepełnosprawnych na kształt nowelizacji.

 

W październiku 2009 r. Komisja Europejska przygotowała dokument zawierający zasadnicze problemy dotyczące zgodności ACTA z prawem unijnym (http://blog.die-linke.de/digitalelinke/wp-content/uploads/674b-09.pdf). Nie dotyczył wersji ostatecznej, jednak patrząc na zasadniczość i wagę argumentów, trudno oczekiwać, że wszystkie te problemy zniknęły. Można analogicznie spodziewać się, że duża część tych uwag dotyczy również prawa polskiego. Nic nam nie wiadomo, by Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub inne ministerstwo dysponuje analizami, które odnoszą się do problemów podniesionych przez Komisję Europejską.

 

Bez wątpienia, gdyby Polska chciała po "swojemu", czyli inaczej niż inni interpretować ACTA, to spotka się z olbrzymią presją międzynarodową. Zgadzamy się wszyscy w Europie, że Chiny powinny interpretować prawa obywatelskie tak samo jak my. Czy zatem inni zgodzą się na polską interpretację w przypadku ACTA?

 

ACTA zakłada, że każde nietypowe zachowanie (typu transfer utworu przez sieć) jest nieuprawnione i jest naruszeniem prawa. Mamy tu do czynienia z domniemaniem winy, co podnoszono już wiele razy. Dozwolony użytek osobisty czy publiczny - w szczególności "nietypowe" legalne zachowanie - jest praktycznie pomijany, nieuwzględniany w zapisach ACTA.

 

Osoby niepełnosprawne w Polsce korzystają z dozwolonego użytku publicznego na rzecz osób niepełnosprawnych (art. 331 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). W wielu przypadkach osoby niepełnosprawne (niewidome, słabowidzące, głuche, niedosłyszące, z dysfunkcją górnych kończyn, niepełnosprawne intelektualnie) mogą korzystać tylko z utworów przetworzonych na mocy tego przepisu do formy dla nich dostępnej (wersja tekstowa, wersja audio, druk powiększony, tekst w alfabecie brajla, tekst łatwy do czytania), gdyż wersje "oryginalne" są dla nich całkowicie niedostępne. W większości przypadków wersje dostosowane mają postać elektroniczną lub wersja pośrednia ma taką postać i są przesyłane legalnie przez sieć. Zatem większość całej legalnej wymiany jest "nietypowa".

 

Aby odsunąć od siebie oskarżenie o naruszenie (udowodnić swoją niewinność), organizacje działające na rzecz osób niepełnosprawnych i same osoby niepełnosprawne musiałyby ujawniać każdorazowo wrażliwe dane osobowe odbiorców dostosowanych wersji, o ich niepełnosprawności (stanie zdrowia), możliwości korzystania z tego dozwolonego użytku publicznego (uzasadnienie, dlaczego w danym wypadku niepełnosprawność wymaga stosowania wersji dostosowanej).

 

Warto także zwrócić uwagę na okoliczność, że być może uprzednio takie osoby mogłyby być objęte działaniami "odstraszającymi" (termin zaczerpnięty z ACTA) przez dostawców Internetu (ISP),którzy samodzielnie walczyliby z "piratami" by uniknąć odpowiedzialności.

 

Wrażliwe dane osobowe powinny być szczególnie chronione, a nie ogłaszane wszem i wobec, by uniknąć odpowiedzialności i udowodnić swoją niewinność. ACTA zakłada udostępnianie danych osobowych (nie ma wyjątku dla danych wrażliwych) innym krajom - stronom tej umowy. Z kolei ustawa o ochronie danych osobowych zezwala na przekazanie danych osobowych do innego kraju pod warunkiem, że zapewnia odpowiedni poziom ochrony na swoim terytorium (art. 47 ust. 1). Przepisu tego nie stosuje się, gdy przesyłanie danych wynika z ratyfikowanej umowy międzynarodowej (ust. 2). Wśród stron ACTA są takie kraje, jak Maroko czy Meksyk. Trudno ocenić poziom ochrony danych osobowych w tych krajach, można jednak założyć, że wśród sygnatariuszy pojawią się kraje o gorszych standardach pod tym względem niż Unia Europejska czy Stany Zjednoczone. Dostrzegamy zatem poważne zagrożenie z tytułu bezwarunkowego udostępniania wszystkim krajom stronom danych, a zwłaszcza danych osobowych wrażliwych z samego tytułu bycia stroną ACTA.

 

ACTA była negocjowana i jest podpisywana w dosyć szczególnym trybie. Zapewne wynika to z racji stojących za tą umową. Jak zatem wygląda to szybkie tempo decyzji o podpisaniu na tle procedowania innych umów międzynarodowych, za którymi też stoją ważne racje?

 

Polska nie zdecydowała się na podpisanie do tej pory Konwencji w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (z maja 2011 r.). Wskazywane wątpliwości wydają się być mniejsze niż w przypadku ACTA.

 

Konwencję o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu (z 1997 r.). Polska podpisała i do tej pory nie ratyfikowała, choć trudno znaleźć głosy przeciwne tej Konwencji.

 

Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych (z 2006 r.), którą Polska podpisała (w marcu 2007 r.) i do tej pory nie ratyfikowała. Tu też trudno wskazać opozycję. Racje właścicieli praw własności mają większą siłę oddziaływania, jak widać, niż racje ofiar przemocy, ofiar min czy osób niepełnosprawnych. Należy mieć nadzieję, że zapał rządu do uznawania takich racji przełoży się na inne umowy międzynarodowe.

 

Wikileaks ujawniły, że "Dyplomaci [amerykańscy] sygnalizowali m.in., że tylko kwestią czasu jest, gdy państwa europejskie zorientują się, że ACTA ma chronić głównie interes USA, a ignoruje interesy europejskie" (http://prawo.vagla.pl/node/9351). Wiemy też z innych źródeł, że na przykład Włochy walczą o ochronę swoich produktów regionalnych (typu Chianti, parmezan itp.) poza UE. Wiemy, dlaczego o ACTA zabiegają USA i Włochy. A dlaczego o ACTA zabiega Polska, zwłaszcza w tym szczególnym trybie?

 

Dlatego wyrażamy bardzo poważne zaniepokojenie działaniami polskiego rządu i apelujemy o ponowne rozpatrzenie decyzji o podpisaniu Anti-Counterfeiting Trade Agreement. Dokument ten stanowi bowiem poważne zagrożenie dla podstawowych praw obywatelskich, jak ochrona danych osobowych (w tym wrażliwych), tajemnica korespondencji i domniemanie niewinności. Ponadto może poważnie ograniczyć dostęp osób niepełnosprawnych do informacji, edukacji i dóbr kultury.

 

Aleksander Waszkielewicz

 

Prezes Zarządu Fundacji

Partnerzy

Logotypy partnerów

Newsletter
Wpisz swoje dane
Kanał YouTube
Zapraszamy